Swietne uczucie, moc kontrolowac deske, slyszec skrzypiacy snieg i czuc „wiatr we wlosach”. 6 godzin na desce wprawdzie wysysa z czlowieka wszelkie moce, ale wprowadza w blogostan wart duzo wiecej i oczywiscie poprawia humor ;-) Wieczor w cieplej kawiarence, nad filizanka goracej czekolady z cynamonowym sercem na wierzchu. I nic wiecej do szczescia mi nie potrzeba. Serce peklo, ale lyzeczka udalo mi sie je naprawic. A nad moim jeszcze pracuje, ale juz tylko pare malych odlamkow i bedzie cale. W takie dni, jak dzisiejszy, wszystko wydaje sie latwe. Easy like sunday morning.