Całodniowa wycieczka na sanki, nie robiłam tego od lat. Jak dobrze było pośmigać po polach zasypanych śniegiem i naszym śmiechem. Na koniec po prostu upaść na sypki puch i leżeć w bezruchu. Jak dobrze mieć oczyszczone myśli, zero zmartwień i po prostu cieszyć się chwilą. Potem zakończyć udany weekend filmem, gitarą, kartką + ołówkiem. Dawno nie było tak dobrze spędzonej niedzieli. Nie żałuję.