I’m just a girl, my apologies. Uff, zauważyłam pewną prawidłowość, mianowicie: im więcej pracy w szkole, tym bardziej nic mi się nie chce. Ale to chyba nie tylko ja tak mam…? Przytłacza mnie to, że w wieku 16 lat muszę wybrac, co chcę robić przez resztę życia. Może ktoś za mnie wybierze? A może losowanie? Parszywa sprawa… Dylemat #1 : Robić coś, co człowieka interesuje, czy może coś, co wychodzi człowiekowi na dobre, ale niekoniecznie jest takie wciągające? Bla bla bla… Co robić, co robić? Czas mi ucieka… Chyba za bardzo panikuje. Ale jakoś nie potrafię w tym przypadku powiedzieć sobie po prostu Don’t worry, be happy, jak to w innych sytuacjach. Optymizm mnie opuścił, tak tylko na ten moment, górę wzięły makabryczne wizje złego wyboru szkoły. Nasuwa się pytanie: Co będzie, jak to nie będzie to? No właśnie… Będę przez rok wykładać chemię na sklepowe półki. A potem zacznę od nowa, od czystej kartki… Przykra wizja. Mam nadzieję, że się nie sprawdzi.