…i zastanawiam się, czy ktoś tu jeszcze wpada od czasu do pory. Wena mnie niestety opuściła, a chyba lepiej siedzieć i czekać na nią w ciszy, niż pisać o „dupie marynie”. Ta notka zresztą też nie będzie czymś filozoficznym. Przeprowadzka, to coś, co właśnie zajęło pierwsze miejsce na liście rzeczy, za którymi nie przepadam (szpinak, to juz przedawniona sprawa, jak jest dobrze zrobiony, to może być naprawdę rewelacyjny ;) ). Człowiek nie ma pojęcia ile ma rzeczy, dopóki nie musi wszystkiego przewieźć w inne miejsce. Będę wniebowzięta, kiedy to się wreszcie skończy… Życie 3-klasistki daje mi, jak narazie, dość dobrze w kość. Nagła nawałnica nauki, straszenie egzaminami i tym podobne sprawy. Ale, co to dla takiego warriora (tutaj pozdrowienia dla mojego Niziołka ;) ) jak ja ;-) Opuszczam Was na następny dłuższy okres czasu, nie mam pojęcia kiedy będę miała internet w nowym domu. To by było tyle z bieżących informacji, w ogromnym skrócie, of kosz, ale myślę, że się tym narazie zadowolicie ;)

Olga