amfiprionka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2005

Nagły atak lekkiej zimy zaskoczył mnie nie dawno, i co najlepsze – śnieg, który spadł w którąś noc po moim przyjeździe, dalej leży nienaruszony. Jak gdyby czas stanął w miejscu. Popołudniowe spacerki po lasach w towarzystwie babci, odwiedzanie miejsc, z którymi już łączymy jakieś szczególne wspomnienia. Teraz te wspomnienia już nie bolą, rozmowy o moim dziadku, to już nie boli tak jak kiedyś. Teraz robi sie cieplutko na sercu, że ktoś taki kiedyś istniał, że nie była to tylko postać z jakiegoś tandetnego filmu. Chyba się zakochuję… w Norweskiej zimie :) Nie wiedziałam, że jest taka piękna. Nigdy jakoś nie patrzałam na nią przychylnym okiem. Zawsze wolałam usypiać mój czujny wzrok w tym okresie. Nie lubiałam zimy. Teraz widze jej zalety, jest pięknie. Jak z bajki. Ośnieżone drzewa migające w świetle ostrego słońca, śnieg skrzypiący pod stopami i oblodzone rzeki. I powroty do domu, z prawie zamarzniętym nosem i policzkami. Wtedy gorąca, wiśniowa herbata i wełniane, grube skarpetki dodają dobrego humoru. Czuję, że może wreszcie polubię tę porę roku…
Ostatnie 2 dni mojej laby mam zamiar spędzić na nicnierobieniu, co jak do tej pory, wychodzi mi całkiem, całkiem :) Cały dzień w piżamie, w stanie całkowitej surowości. Wczoraj, po 2 dniowej podróży autobusem, jak zaległam w moim łóżeczku, tak spałam do 12.30. Ale w końcu mi się należy :P W Polsce było…było… cóż tu dużo mówić, jak zwykle było tak, że chyba lepiej być nie mogło. Ale czemu tak krótko? Za szybko minęło. Jeszcze tydzień, dwa by mi bardzo dobrze zrobiły. Co robiłam w tym czasie? A dużo rzeczy. Znalazłyśmy z Werką miejsce z najlepszą gorącą czekoladą jaką kiedykolwiek piłam. Mała słodyczarnia Wawel. Już od wejścia uderza nas zapach czekolady, a za szkłem migocą sreberka najróżniejszych czekoladek. Od razu pomyślałam, że to będzie jedno z moich ulubionych miejsc w Kato :) No i ta herbaciarnia… (miałaś rację Izzo :) Weszłyśmy z Werką do jednej z chyba najbardziej obskurnych bram, ruszyłyśmy do niepozornych drzwi z godzinami otwarcia i… zupełnie inny świat. No i ten wierszyk na ścianie, był o mnie :) To nie jest zwykły przypadek, nie może być. Sylwka 2004 tez długo nie zapomnę, bo był to jeden z lepszych, jak nie najlepszy. Chyba napiszę coś jutro, dzisiaj nic zlepionego w jedną całość nie powstanie :)

  • RSS