Pogoda za oknem ewidentnie nie zimowa. Słońce ostro świeci, nie ma śniegu, jedynie temperatura wskazuje na tę porę roku. Aż chciało by się wyjść do ogródka w piżamie i trochę się zapomnieć. Pobiegać boso po trawie w świetle popołudniowego słońca. Jedyne co człowieka przed takimi wariactwami hamuje to sąsiedzi i niestety odczuwalna temperatura :) Na razie można najwyżej pomarzyć. Weekend w moim wykonaniu bardzo leniwy, nie zrobiłam przez te 2 dni nic, kompletnie nic. Wczoraj cały dzień spędziłam w piżamie, słuchając muzyki i popijając mleko z syropem z czarnej porzeczki. Mleko + syrop = moje nowe odkrycie :) Natchnęło mnie menu jakiejś małej kafejki w centrum Oslo. Powinnam się właściwie już zacząć pakować, w końcu za tydzień o tej godzinie już będę w Polsce. A tak przy okazji, macie może jakieś propozycje na Sylwka? :)