amfiprionka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2004

Za mną już sprawdziany z angola i norska… Została jeszcze majma. Po stresach związanych z norweskim, poszłam popływać. Taaak, nie ma to jak pływanie po nerwowym dniu. Cały ciężar, ten ogromny „klump” w brzuchu i stres, rozpływają się w mocno chlorowanej wodzie basenu w Askim. Po 3 godzinach pływania wracam do ciepłego domu i jest mi tak dobrze jak nigdy :) Nie chce mi się kompletnie nic robić, siedzę na kanapie i włączam TV z nadzieją, że akurat będzie coś ciekawego. Jestem otępiała, i jest mi dobrze, bardzo dobrze. W tym błogim stanie trwam jakieś pół godzinki, a potem kładę się do ciepłego łóżeczka. Uwielbiam to.
31.10
Moje norweskie życie, jak to nazwała Iza :) (pozdro), powoli toczy się w melancholii….. Zmiana czasu mi chyba nie wyszła na dobre, boli mnie głowa, prawie zasypiam. W Norge zimno, nie mam ochoty wystawiać nawet nosa za drzwi. W szkole zaczyna się stres… Sprawdziany na półrocze, pełno kartkówek. Jak zwykle najlepsze lekarstwo na koniec semestru to owocowa herbata z dużą dawką amolu( muszę przyznać, że niezłego daje kopa :). Najchętniej pojechałabym już do Polski, odpoczęła. Mam ochotę oderwać się na chwilę od tych wszystkich zwykłych rzeczy, od codzienności. Nie musieć myśleć o tym, że jeszcze kupa roboty z angola, norweskiego czy chemii. Nie chce mi się. Normalnie mi się już nie chcę. Musze podładować akumulatorki, poprawić humor. No, ale nic. Pozostaje tylko czekać i LET THE THINGS GO.

  • RSS