amfiprionka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2004

21:30
Poprawił mi się humor, napiszę dzisiaj drugą notę. Zauważyłam, że ostatnio w tv lansuje się pełne pośladki i krągłe uda :) Anoreksja już nie jest „trendy”?(nie cierpię tego wyrazu, bleeeeeeeeh!). Chyba przychodzi moda na „kobiece kształty” :) Następny „trend” to nazywanie dziewczyn/kobiet BICZYS, CZIKS albo po naszemu, suczki. No to już nie jest takie bardzo miłe :P . Chłopaki, trochę kultury please. To był taki mały apel do płci brzydkiej.

***

22:05
Wiosna próbuje się ostro przebić przez śniegi Skandynawii, i jak na razie jej się to udaje. Trochę ostatnio przymroziło pierwsze bazie, trochę jakby próbowała powiedzieć, że jeszcze wróci. Miejmy nadzieję, że w tym roku już nie. W oczekiwaniu, aż wiosna przebije się już całkowicie i zadomowi na dobre, mijają ostatnie dni. Wika chciała długą notę, nie wiem, czy jestem w stanie. Jakoś nie ma o czym pisać. Nudne to życie ostatnio, no może duchowo dość ciekawe :) Wiktor mi ostatnio zadał pytanie na które nigdy wcześniej właściwie nie wpadłam: po co tak właściwie ludzie kręcą teledyski?. Hmm dziwne pytanie. Nigdy w życiu o tym nie myślałam. Może po to żeby mieli co puszczać w tv? Głupie, ale może to to :) A oprócz tego, wpadłam jeszcze na coś takiego, że mogą być po prostu fajne.

***

Ostatni dopisek o 23:18 :)
No i dzisiaj śpimy godzinę krócej, tragedia, no ale mogę to uznać za drugi krok do tak długo wyczekiwanej wiosny (pierwszym krokiem był 21 marca :)

Pustka

Brak komentarzy

Zaczęłam ostatnio myśleć, jak to będzie, kiedy pojadę do Polski na wakacje. Tam już nie ma mojego dziadka. Codzienny rytuał wczesnego wstawania, pojścia po gazetę do kiosku, robienie śniadania (chleb pokrojony zawsze w małe kosteczki), picia herbaty w kubku wielkości miski. Tego wszystkiego już nie ma. Teraz została wielka pustka i niespełnione obietnice, pojedziemy, zobaczymy, zrobimy.

P.S. Nie składaj obietnic, nawet tych błahych, nie wiesz czy jesteś w stanie je dotrzymać.

Zawodnik z nr 1 niebezpiecznie się zachwiał podczas biegu na 5 m z łazienki do pokoju…. Lejdiz end Dżentelmen, uważam 5 dniowy maraton za rozpoczęty! Taka sytuacja dzisiaj ok. 8 rano. Poniedziałki jakoś zawsze tak szybko mijają. W towarzystwie jakichś dennych programów na TVN, spędziłam troszkę dzisiejszego popołudnia, bo mamcia zajęła kompa. No cóż, trzeba się dzielić… A później oglądnęłam Dirty Dancing, jakoś nie mogłam go nigdy wcześniej obejrzeć w tv. Fajny, muszę powiedzieć. No i może na koniec, serdeczne dzięki, miliardy bilionów całusków i ogólnie wszystkiego the best, za życzenia z okazji Dnia Kobiet dla wszystkich chłopaków, którzy o mnie pamiętali ;D

Nowy miesiąc, nowa nota, wcześniej mi się nie chciało nic pisać. Wróciłam dzisiaj z Oslo, całkowicie wyczerpana i w dobrym humorze. Owocowa herbatka i grube, wełniane skarpetki to to, czego moje zmarznięte stópki potrzebowały. Wczoraj na basenie z Wiką, dzisiaj w rozszerzonym składzie, doszła Ania i Alek. Powygłupialiśmy się trochę, bardzo spoko było. No, w takim składzie po prostu nie mogło być inaczej :) Jakiś przystojny inaczej Arab z owłosieniem, którego nawet małpa by się nie powstydziła, przystawiał się do mnie. Tragedia, tragedia! Ania atakująca Alka z waleczną minką (bezskuteczne próby podtopienia… :). Weekend minął za szybko… Stanowczo za szybko. Ale czuję, że nie przepuściłam tego czasu bezsensownie przez palce. Wykorzystałam każdy moment, tak jak powinnam. Delektowałam się wolnym czasem, spędzając go o niebo lepiej niż kiedy się siedzi przed kompem całe 2 dni :) A teraz, pozwólcie, że się przebiorę, położę w zimnej pościeli i osunę się w błogostan zwany snem…………. :)

lily.bmp


  • RSS