amfiprionka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 12.2003

Śpiewałam sobie przed chwilką kawałek Redhotów (…By The Way I Try To Say I’ll Be There… Whaiting For…). I poczytałam sobie parę notek z czerwca, i przypomniała mi się wycieczka do Serbii, ogółem: mały wieczór wspomnień :). Wypiłam dzisiaj z 5 kubków herbaty przy przeglądnięciu książki z majmy, czy wszystko umiem. Jutro ostatni duży sprawdzian na półrocze-majma. Dobrze pójdzie, na pewno (trzymajcie kciuki jak zawsze :). Jeszcze do zaliczenia mały sprawdzian z muzyki i z reli, ale to już w następnym tygodniu. W sobotę Lucia Bal. Nie chce mi się tam trochę iść. Nawet nie mam jeszcze sukienki. Coś by trzeba wymyślić. Już się nie mogę doczekać jak będziemy jechać do Polski!

Do Świąt zostało: 12 dni!!! :)
Venice.bmp
A tu wenecka maska :)

You don’t have to be gay to make your friend feel good, ok. Takie to szlagiery słyszy się ostatnio w norweskim radiu :)
P.S. To zdanie napisałam chyba 2 tygodnie temu, wtem zadzwoniła Wika i potem już straciłam wenę. Wybaczcie :)

Zmobilizowałam się do tego wielkiego wysiłku najechania myszką na ikonkę „WORDA” i kliknięcia aż 2 razy. Dużo się działo przez ten czas kiedy nie pojawiałam się na neciku (jeden tydzień). Byłam w Polsce, mój dziadziuś jest chory i sytuacja tego wymagała. Było fajnie, ale może zacznę od początku (samą jazdę ominę, było strasznie, 2 dni w samochodzie to dużo za dużo). W środę tak ok. 19 przyjechaliśmy (nareszcie!!!!!). Na czwartek byłam już umówiona z Werką na szkolną dyskę. Potem się dowiedziałam ile moje kumpelki miały załatwiania, żebym mogła tam wejść trzeba mieć identyfikator), także przy okazji wielkie dzięki, bo było świetnie, może trochę za krótko. Tak więc w czwartek wróciłam do domciu w świetnym humorku :) ((((biedny Grochowiec :())))). W piątek nic speszyl się nie działo, no może oprócz zakupków. Co sobie kupiłam to nie będę tutaj pisać, szkoda linijek :) Na sobotę umówiłam się z koffanym Wernonkiem i ruszyłyśmy na zakupy. Nie jestem jakimś maniakiem zakupów, po prostu muszę mieć ciuszki na Lucia Ball. Taka imprezka na koniec półrocza. Wieczorkiem poszłam do teatru. Nareszcie!!! Na co poszłam? Oczywiście na Jesus Christ Superstar. Byłam na tym już 5 razy. Naprawdę warto się wybrać, mówię Wam (Chorzowski Teatr Rozrywki). Spałam u kuzynka, pograliśmy trochę na kompie. W niedzielę też byłam u kuzynka i oglądaliśmy Dzień Świra. Spoko film. W poniedziałek rano trzeba było szybko jechać do babci i z powrotem do kraju fiordów. Oczywiście nie zapomniałam o Tymbarkach dla Wiki i kisielu dla Ani :) 20 znowu do Polski! No i samolotem (uff!). A na razie mamut goni spać. Chyba będę musiała się już poddać.

Dobra, macie rację, trochę o tego bloga nie dbam ostatnio, ale zaraz będzie nowa nota. POZDRO I CZEKAJCIE CIERPLIWIE


  • RSS