amfiprionka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2003

Ce Pasa! :)

4 komentarzy

Mmmmmm… Pomarańczowa herbatka z cytrynką, pita z trochę niestabilnego kubka z Hiszpanii, miodowa świeczka i Redhoci. Redhoci może trochę nie pasują do reszty, ale bez nich to już nie to samo :) Dzisiaj nie jest tak zimno jak wcześniej, słońce świeci i jest koło 10C. Rano za oknem już niestety biało, ale jeszcze nie oślepłam :) W budzie nawet spoczko dzisiaj, troche śmiesznie. Klasa obok naszej słucha jakiejś opery na lekcjach i Olga nie wytrzymała, po prostu musiała zacząć się śmiać. Na dodatek w środku skupienia i ciszy obydwu klas bateria w komórce dała mi znać, że trzeba telefonik naładować. Wszyscy szukali głowami sprawcy, a ja się sama przyznałam. Wyłączyłam telefonik i po sprawie. No i mam tą piosenkę, nie wiem czy będzie tak samo fajna kiedy ją przetłumaczę na polski, ale spróbuję. Właściwie to będzie jedna zwrotka, która mi przypadła do gustu ;)

Og hvis rumpa di er stor,
Kan du bruke’n til spisebord,
Kan du dekke paa kopper og fat
Og servere den fineste mat,
Kan du be med deg mor od far
Paa hummer og russisk kaviar,
Hvis rumpa di er stor.

A teraz IN POLISH, PLEASE :)

Jeśli Twoja pupa jest duża,
Możesz jej użyć jako stół jadalny,
Możesz nakryć kubkami i półmiskami
I serwować najlepsze jedzenie,
Możesz zaprosić mamę i tatę
Na homary i ruski kawior,
Jeśli Twoja pupa jest duża.

Strasicnie durna :)

najfajniejsze.bmp

Nie martwcie się, ta nota nie będzie po norwesku. Dzisiaj mi po prostu tak troszkę odwaliło. Mam dość dziwny humor. Na najnudniejszej z najnudniejszych godzin muzyki w szkole, dostaliśmy text jednej norweskiej piosenki. Napisałabym ją Wam, ale zostawiłam zeszycik w szkole. Wiecie kto to The Cranberries?? Jak nie wiecie, to lećcie do sklepu i kupcie sobie jakąś ich płytkę. The Cranberries to świetny zespolik, Wspaniałomyślna Wika mi pożyczyła płytkę, która właśnie się kręci w moim radyjku. Od dzisiaj zacznę sobie odliczać dni do wyjazdu do Polski. No i THE END :)

Do 20 grudnia (wtedy jadę) zostało: 60 dni

Nudna niedziela

3 komentarzy

Znalazłam w neciku ładny wiersz:

„In our next lives, we’ll remember
not to be human.
We’ll be a pair of wild geese,
flying high into the sky.
And from that distance,
we’ll look down on
the world’s blinding snows,
it’s oceans, waters, hills,
clouds and red dust,
as if we had never fallen.”

N’Guyen-Khac-Hieu (Vietnamese poet)

Ingen Temaet

3 komentarzy

Długą miałam przerwę w notkach. Byłam w Belgradzie. Jak jechaliśmy autobusem przez miasto, to pomyślałam, że jest strasznie. Poza miastem, pod mostem DOMKI (albo raczej lepianki czy cos takiego) z kartonów, bilboardów i opon. W mieście już takich rzeczy nie widziałam. Tam za to pierwszy raz zobaczyłam zbombardowany budynek… Połowa była cała zawalona, reszta ledwo się trzymała. Takich budynków było sporo. No, ale to była ciemna strona Belgradu. Ludzie bardzo mili, czasami aż ZA, a ogólnie bawiłam się świetnie. Ta dziewczyna u której mieszkałam była spox, ale ciągle chciała siedzieć w chacie i oglądać TV, musiałam ją wyciągać, a potem była na mnie trochę wkurzona. W niedzielę mieliśmy przedstawienie dla 4 tys. Ludzi i na żywo w TV. Zrobiliśmy lekki syf w garderobie (powdeptwany w wykładzine pop corn, porozlewana woda, pełno papierków). Raz mieliśmy impreze w autobusie (wiem, wiem, chore, ale było fajnie :). Kierowca póścił muzę, był wieczór i mieliśmy jechać 3 godziny, więc ludzie zaczeli tańczyć :) Poznałam 2 Polaków, duuuużo Serbów i dziewczynę ze Słowenii. Dostałam kupę prezentów od tej MOJEJ RODZINKI. To był bardzo męczący tydzień, ale chyba jeden z najfajniejszych od wakacji. Na lotnisku w Pradze trzeba było czekać 4 godzinki na samolot, więc co nasza genialna grupa wymyśliła? YES! Zaczeliśmy tańczyć LINE – DANCE na lotnisku :) Jakiś lekko pijany Serb, który też leciał do Norwegii, chciał żebyśmy go nauczyły (były niezłe jaja). Wróciłam w poniedziałek o 12 w nocy i we wtorek pobiłam mój rekord w spaniu (obudził mnie telefon o 14.40 det var tidlig det! :). Fajnie było tam, ale fajnie też było wrócić. Mam do wywołania 3 filmy i dostanę kopię tego co mój nauczyciel filmował. Jedna z najukochańszych i najważniejszych dla mnie osób na świecie jest w szpitalu i to nie z powodu migdałków czy czegoś w tym slylu (sorry, zmieniłam szybko temat, ale musiałam to tu napisać). Szpital – nie lubię tego słowa. Ale będzie dobrze, inaczej mi nie wolno myśleć…

* You Are My Shining Star*


  • RSS