amfiprionka blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2003

Co by Wam dzisiaj naskrobać… Jest weekend, a ja jakoś nie mam za dużej chęci do życia. Miałam beznadziejny sen, był jakiś taki prawdziwy. Dolinkazałożyła wreszcie swojego bloga, wejdźcie, bo jest naprawdę fajny. Nie, czuje, że na razie nic więcej nie wycisnę, a nie chce pisać na siłę.

Koniec lata

10 komentarzy

Chyba nie napisze dzisiaj dużo. Jakoś nie mam weny. Nic ciekawego się dzisiaj w sumie nie działo. Wstałam, ubrałam się, umyłam, wrzuciłam do plecaka książki i wyszłam. Posiedziałam, przyszłam. Ah, no i nareszcie przyszedł lit od mojej najnajnaj Wernonki. Teraz siedzę, piszę i wcinam Creme Bonjour. Na dworze jest fajna pogoda, słońce jeszcze świeci i nie ma na razie zamiaru zachodzić. Pomyślałam sobie, że muszę się nacieszyć widokiem zielonych drzew, bo może już za tydzień, dwa, zaczną opadać liście, zrobi się kolorowo i to będzie początek jesieni. Co ja za głupoty piszę? Naokoło mnie same sosny, świerki i jodły, a ja, że liście zaczną opadać :) No, napiszę inaczej: z tej brzozy koło mojego małego, fajnego domku, zaczną opadać liście. Jeszcze jeden cieplejszy (mam nadzieję) tydzień mnie czeka, w Belgradzie. Nawet się nie uczę tej piosenki. Nie chce mi się, mam jeszcze kupę czasu. Wika ma polską telewizje i dzisiaj nawet nie zajrzała na gg. Poczytałabym jakąś fajną książkę, ale po polsku. Macie jakieś fajne książki do polecenia? Tylko nie z tych nowszych, to może się uda wypożyczyć w USZLO :) „Ono” już skończyłam i bardzo mi się podobała, także możecie sobie poczytać. Na początku trochę nudne. Ale będzie nudno przez te 2 tygodnie. Wika z Michałem jadą do Grecji, na szczęście Ania zostaje. A ja idę się kąpać :)
P.S. Byłoby mi baaaardzo miło, gdyby ta nota miała minimum 10 komentów… ; )
P.P.S Nowy link – Nowoczesny Noe
backschool.jpg

Cześć! No, dawno nie pisałam. Wakacje się już niestety skończyły i znowu do szkoły, tylko, że teraz gimnazjum. Jest trochę inaczej, lepiej, zaczynam się przyzwyczajać. Nowe twarze na korytarzach, w klasie i nowi nauczyciele. Ale mniejsza o te pierwsze dni. W ten weekend byłam w Oslo, u Wiki (of course :). W piątek Wika miała super humorek, więc trochę (bardzo) się pośmiałyśmy. Była Ania, opowiadałyśmy sobie jak było na wakejszon i takie tam różne pierdoły. W sobotę chciałyśmy wszystkie trzy iść do kina na „Piratów z Karaibów”, ale premiera dopiero w tym tygodniu ; ( To jak zwykle poszwędałyśmy się po Oslo, Ania nabyła taką fajową kurtkę. W niedzielę pojechałyśmy na Nationalteateret. W McDonald’s babka malowała dzieciakom buźki. Wpadłyśmy z Wiką na baaaardzo oryginalny pomysł: postanowiłyśmy się też pomalować i chodzić tak po mieście. Ania, niestety, namalowała sobie tylko kffiatuszka na policzku. Wyglądałyśmy pięęęęęknie, hihi. Ludzie się patrzyli i usmiechali. Po południu farba zaczęła się trochę kruszyć, także nie wytrzymałyśmy do wieczora i zmyłyśmy. No i potem jak zwykle, T bane na Okern i do Hemnes. Dzisiaj miałam jechać pod namioty z klasą, ale mi się nie chciało, więc siedzę sobie w domciu. Byłam z mamą w Lillestrom załatwić prawo pobytu, bo 29 września jadę do Belgradu. Na końcu notki będzie text piosenki, której mam się nauczyć. Hihi, słowa śmiesznie brzmią, ale melodia niczego sobie… Czytam fajną książkę, „Ono”. To o dziewczynie, która każdego dnia miała nadzieję, że jej życie zmieni się na lepsze. W sylwestra 2001 rzeczywiście się zmienia… Przeczytajcie. Na razie jestem prawie w środku. No, to macie połowę tej piosenki (jest 6 zwrotek) i jakiś obrazek, bo dawno nie było :) POZDRO

Sve sto raste
Htelo bi da raste…
Neka raste
I treba da raste!
Sve sto cveta
Htelo bi da cveta
Neka cveta
I treba da cveta.

Neka gleda
Sve sto ima oko…
Svako krnlo
Nek leti visoko…
Leteti, leteti!
Lepo je leteti!
Ziveti, ziveti,
Lepo je ziveti!

Sve sto leti
Htelo bi da leti…
Neka leti
I treba da leti!
Sve sto peva
Htelo bi da peva…
Neka peva
I treba da peva!

melon2.jpg

I’m Back

2 komentarzy

Hejka! Jak tam Wam lecą wakejszon? Mnie jak na razie super! Zacznę od lipca. Najpierw pojechałam z dziadkami na wieś. Nie było za rewelacyjnie. Potem pojechałam z wujkiem do Wolsztyna. Tam było cooooool!!!!!!!!! Prawie codziennie byliśmy nad jeziorkiem, w mieście i raz na rowerku wodnym. Strasznie szybko zleciały mi te 2 tygodnie! W ten piątek miałam do zrobienia 600 km z przesiadką. Znowu wróciłam na wiochę, bo w sobotę było wesele i nawet byłam zaproszona :) Było nawet spox. Podobno wyglądam na 16, 17 latek. Nikt mnie nie mógł poznać. Hihi, mogłam się podać za kogoś innego. Nie było tak super jak na pamiętnej dysce na „POLONII”, z Wiką, ale nie narzekam :) Dzisiaj wróciłam i jestem troszkę śpiąca. Zostało mi już tylko 2,5 tygodnia w Polandii! Buuuu. Biedna Ania, musiała jechać już 29. Aha, zajrzę potem na jej blogasa, bo pewnie dodała notę. Mam parę fotek, niestety nie na kompie. Uff, ale gorąco! Idę się napić soczku z lodem :) PAPATKI


  • RSS